Newsy|:: Mocne spadki w USA, znowu rosną obawy o światowe spowolnienie


Mocne spadki w USA, znowu rosną obawy o światowe spowolnienie

Wtorek na giełdach w USA przebiegał pod znakiem mocnych spadków, gdyż inwestorzy ponownie obawiają się spowolnienia w światowej gospodarce i powrotu do kryzysu z lat 2008/09. Niepokój inwestorów giełdowych podzielają też amerykańscy konsumenci, gdyż mocno spadł indeks ich zaufania Conference Board.

Na zamknięciu Dow Jones Industrial spadł o 2,65 proc. (czyli o 268 punktów) do 9.870,30 pkt. Indeks znalazł się poniżej bariery 10.000 punktów po raz pierwszy od 10 czerwca. Nasdaq Comp. zniżkował o 3,85 proc., do 2.135,18 pkt. Indeks S&P 500 spadł o 3,10 proc. i wyniósł na koniec dnia 1.041,25 pkt. Indeks spadł w ciągu sesji poniżej ważnego z technicznego punktu widzenia wsparcia na 1.040 pkt. i znalazł się na najniższym poziomie w tym roku, ale w końcówce notowań zdołał powrócić powyżej tej bariery. Indeks zaufania amerykańskich konsumentów spadł w czerwcu 2010 roku do 52,9 pkt z 62,7 pkt w poprzednim miesiącu po korekcie - wynika z opublikowanego raportu Conference Board. Analitycy spodziewali się, że indeks w czerwcu spadnie do 62,5 punktów. Czerwcowy spadek indeksu stanowi największy spadek od lutego tego roku, kiedy to wartość indeksu obniżyła się o 10 punktów. W ostatnich trzech miesiącach indeks ten odnotowywał wzrosty. Przyczyn tak wyraźnego spadku indeksu upatruje się w widocznym w ostatnim czasie pogorszeniu się sytuacji na amerykańskim rynku pracy. "Zwiększająca się niepewność co do kondycji gospodarki to bez wątpienia efekt widocznego w ostatnim czasie spowolnienia w tempie tworzenia nowych miejsc pracy" - napisała w komunikacie Lynn Franco, dyrektor Conference Board Consumer Research Center. "Tak długo jak nie przyśpieszy tempo, w jakim tworzone są nowe miejsca pracy, nie poprawi się również zaufanie konsumentów" - dodała. Wchodzący w skład Indeks zaufania Conference Bard, subindeks "trudności w znalezieniu pracy" wzrósł do 44,8 w czerwcu z 43,9 przed miesiącem. Subindeks "dostępność pracy" spadł do 4,3 pkt z 4,6 pkt odnotowanych w maju. Fatalne nastroje towarzyszły we wtorek nie tylko inwestorom w Stanach Zjednoczonych. Zaczęło się od mocnych spadków na giełdach w Azji, potem przecena dotknęła też rynki w Europie, gdzie dodatkowo znowu osłabiało się euro. W ciągu dnia kurs euro spadł do 1.2188 dolarów. Nie pomogły nawet informacje ze spotkania prezydenta USA Barracka Obamy z szefem Fed Benem Bernanke. Obaj wyrazili pogląd, że gospodarka amerykańska umacnia się i należy aktywizować wzrost w celu zwiększania zatrudnienia. Obama i Bernanke rozmawiali w Gabinecie Owalnym Białego Domu na temat obecnej sytuacji gospodarczej Stanów Zjednoczonych. Jak powiedział dziennikarzom prezydent, nowe ustawy w sprawie regulacji obrotu finansowego, jakie ma w najbliższym czasie zatwierdzić Kongres, zapewnią przewidywalność rynkom finansowym i pomogą konsumentom. Jak zaznaczył Bernanke, przeprowadził on z Obamą "mającą szeroki zakres" dyskusję o gospodarce i reformie nadzoru finansowego. "Uważam jednak za bardzo ważne, że rozmawialiśmy o tym również w kontekście międzynarodowym. To co dzieje się na całym świecie, na rynkach, dotyczy nas tutaj w Stanach Zjednoczonych i jest dla nas bardzo ważne, by przyjmować perspektywę globalną przy dyskutowaniu na temat gospodarki" - powiedział szef Fed. Mocno spadały akcje Micron Technology, gdyż firma ta przedstawiła bardzo rozczarowujące prognozy wyników. W efekcie spadały akcje też konkurencji, w tym Intela. Ostra przecena dotknęła też posiadaczy akcji Barnes & Noble, po dużo gorszych od oczekiwań wynikach za poprzedni kwartał. Mimo złych nastrojów na rynku w swoim pierwszym dniu notowań na nowojorskiej giełdzie wzrosły akcje Tesli, producenta samochodów elektrycznych.