W Mińsku Mazowieckim jest część zegarka tej samej marki, co poszukiwany zegarek Sławomira Skrzypka. Wdowa po zmarłym w smoleńskiej katastrofie prezesie NBP złożyła do wojskowej prokuratury zawiadomienie podejrzenia kradzieży cennego zegarka i spinek do mankietów.
W Centrum Szkolenia Żandarmerii Wojskowej w Mińsku Mazowieckim przechowywane są rzeczy osobiste po ofiarach katastrofy pod Smoleńskiem.
Rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie pułkownik Zbigniew Rzepa powiedział, że chodzi o kopertę zegarka. Prokuratura nie wyklucza, że zegarek mógł zostać zniszczony podczas katastrofy. Na razie nic nie wiadomo również, co stało się z zaginionymi spinkami.
Pułkownik Rzepa powiedział, że wciąż tłumaczone są materiały z rosyjskiego śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu. Dodał, że trudno dokładnie określić, kiedy śledczy będą mogli zająć się merytoryczną analizą dokumentów.
"Dziennik Gazeta Prawna" napisał dziś, że najbliższa rodzina Sławomira Skrzypka zauważyła brak cennych rzeczy w trakcie identyfikacji w moskiewskim Biurze Ekspertyz Sądowych. Jak pisze dziennik, "zaskoczenie budził fakt, że rękawy koszuli były całe, białe, jak zatem cenne spinki i rzadki, złoty szwajcarski zegarek przymocowany paskiem do ręki mogły zginąć?".
Zginęli w katastrofie samolotu w Smoleńsku: