- Będę głosował na Bronisława Komorowskiego. Tak zdecydowałem i pora najwyższa to powiedzieć. Zachęcam też do tego wszystkich polityków i wyborców lewicy. Komorowski jest dla mnie kandydatem, który gwarantuje, że będziemy mieli politykę przewidywalną i skuteczną. Ta stabilność jest dzisiaj wartością - powiedział w "Kropce nad i" na antenie TVN24 Aleksander Kwaśniewski.
Były prezydent dodał także, że tandem Tusk-Komorowski będzie łatwo rozliczyć za ewentualne sukcesy i porażki w rządzeniu krajem. Powiedział również, że nie przekonały go argumenty, jakie wyborcom lewicowym przedstawił rywal Komorowskiego, Jarosław Kaczyński.
- To tylko słowa. Ale jeżeli PiS dzięki tej kampanii przesunie się bliżej środka, zrezygnuje z chorej wizji IVRP, to będą to dobre owoce tej kampanii. Rząd PiS był tym, który przyniósł nam najwięcej nieporozumień i podziałów - powiedział.
Pytany o to, jaką decyzję w sprawie poparcia w drugiej turze wyborów podejmie przewodniczący SLD, Kwaśniewski stwierdził, że Grzegorz Napieralski trafnie wykorzystuje ten czas, który teraz ma.
- Jeździ, słucha ludzi, konsoliduje poparcie. Na dziś wydaje mi się, że zachowa się neutralnie i nie będzie wzywał do głosowania na jednego z kandydatów. Liczę na to, że będzie apelował o udział w wyborach, bo to jest bardzo ważne. Żadne bojkoty, żadne nieuczestnictwo - apelował
Oceniając niedzielną debatę Kwaśniewski stwierdził, że zwyciężył w niej kandydat PO. - Starałem się oceniać tę debatę na chłodno. Mniej się po nim spodziewałem, a więcej dostałem. Stad to wrażenie nierównowagi - mówił.
Dodał on również, że wypowiedź lidera PiS na temat Białorusi była "dość niefortunna", ponieważ można ją interpretować tak, że prezydent Polski i prezydent Rosji chcą się porozumiewać ponad głową Białorusi.
- Trzeba rozmawiać o Białorusi, o prawach człowieka ze wszystkimi. Pierwszym partnerem powinna być Unia Europejska, drugim sąsiad Białorusi, czyli Ukraina, a trzecim Rosja - powiedział w "Kropce nad i".
Aleksander Kwaśniewski pytany o to, czy sprawa wycofania polskich wojsk z Afganistanu powinna być tematem przedwyborczej debaty podkreślił, że nie ma kraju, który chciałby tam zostać.
- Wszyscy chcą się wycofać, ale ta misja musi zakończyć się sukcesem. Jeżeli decyzja jednego państwa będzie oznaczać porażkę, będzie to koniec NATO. Polska pozbawiona obecności w NATO traci najważniejszy element gwarantujący jej bezpieczeństwo - dodał.
(li)