Ekonomiści uważają, że kandydaci na prezydenta traktują gospodarkę po macoszemu. Ich zdaniem, najważniejsze dla wielu Polaków kwestie ekonomiczne są omijane lub prezentowane w populistyczny sposób. Zarzut wobec polityków dotyczy zarówno całej kampanii wyborczej, jak i wczorajszej debaty.
Główny ekonomista BZ WBK Maciej Reluga uważa, że omijanie tematów gospodarczych wynika z braku wiedzy kandydatów albo strachu przed wyborcami. Jeśli już ekonomia pojawia się w kampanii, to zwykle politycy przypisują sobie niekoniecznie własne zasługi - dodaje Reluga.
W obronę polityków bierze Joanna Pluta z TMS Brokers, która uważa, że pobieżne traktowanie wielu tematów jest wpisane w ich zawód, dlatego ważne, aby mieli dobrych doradców ekonomicznych.
Podczas wczorajszej debaty kandydaci na prezydenta bronili gospodarczego dorobku swoich ugrupowań. Jarosław Kaczyński mówił między innymi, że to jego rząd obniżał podatki i zwiększał wydatki na służbę zdrowia, natomiast Bronisław Komorowski odpowiadał, że rząd PO zwiększył wydatki na drogi i Narodowy Fundusz Zdrowia.