Newsy|:: Niepokoje na chińskim rynku pracy mogą przyspieszyć automatyzację


Niepokoje na chińskim rynku pracy mogą przyspieszyć automatyzację

W obliczu rosnących płac i niedostatku siły roboczej, dostawca karoserii dla Honda Motor przeznaczył w ubiegłym miesiącu odpowiednik półrocznego zysku na potrojenie liczby robotów w swoich trzech chińskich fabrykach.

Warta 22 miliony dolarów inwestycja firmy H-One z siedzibą w Japonii to element automatyzacji fabryk, jaka dokonuje się w całych Chinach. Trend ten prawdopodobnie nabierze przyspieszenia w wyniku ostatniej fali strajków i oczekiwanej aprecjacji juana. „Branża automatyzacji przemysłu rozwija się bardzo, bardzo szybko. Czujniki, konwertery częstotliwości, przenośniki taśmowe, systemy pneumatyczne, narzędzia energetyczne – długo można by wymieniać”, powiedział Raymond Tsang, szef firmy konsultingowej Bain & Co na Chiny. „Rok po roku widzimy rozwój tego sektora o 20-30 procent”. Seria spektakularnych strajków w ostatnich miesiącach w największym stopniu dotknęła należące do Japończyków fabryki samochodów i części do nich, między innymi zakłady Hondy i Toyota Motor w południowych Chinach. Protesty zwróciły uwagę na rosnące niezadowolenie chińskich robotników, którzy wyemigrowali z terenów wiejskich. Chcą oni większego udziału w rosnącym dobrobycie kraju. Choć praca pozostaje niewielkim elementem ogólnych kosztów produkcji w Chinach, niektórzy uważają, że protesty pracownicze jeszcze bardziej przyspieszą pęd do mechanizacji. Na Chiny przypada obecnie 15,6 procent światowych dóbr przetworzonych – w ubiegłym roku prześcignęły one Chiny i ustępują tylko Stanom Zjednoczonym. Trend automatyzacyjny obiecuje wielkie zyski dostawcom sprzętu, takim jak japoński Fanuc Ltd, niemiecki Siemens i amerykański Rockwell Automation. Nie umknęło to uwadze inwestorów. Akcje Fanuca, największego na świecie producenta sprzętu, który numerycznie kontroluje narzędzia maszynowe, podskoczyły w ostatnim miesiącu o 16 procent, gdy media coraz bardziej zajmowały się strajkami. Producent czujników Omron Corp umocnił się o 13 procent. Analitycy argumentują jednak, że potencjał wzrostowy tego trendu wcale nie został w całości uwzględniony w cenie akcji. Perspektywa szybkiej automatyzacji jest prawdopodobna, bo płace rosną i producenci chcą przenieść się wyżej w łańcuchu wartości i produkować dobra wyższej jakości. Według Nomura Securities, odsetek narzędzi zmechanizowanych w Chinach, które używają kontroli numerycznej, co jest dobrym miernikiem poziomu automatyzacji, wzrosła w kwartale liczonym do maja do 27 procent, z 22 procent w 2009 i 19 procent w 2008. To stawia Chiny na poziomie Japonii z lat 80-tych, kiedy wciąż była ona w fazie dynamicznego wzrostu gospodarczego. Japoński odsetek kontroli numerycznej wzrósł od tego czasu do najwyższego na świecie poziomu 82 procent. To pokazuje, w jakim kierunku mogą iść Chiny wraz z rozwojem swojej gospodarki. Yaskawa Electric twierdzi, że popyt ze strony Chin pomógł jej w maju osiągnąć rekordowy poziom zamówień na roboty przemysłowe. Firma uważa, że dalsze perspektywy rozwojowe są dobre, bo odsetek chińskich fabryk używających robotów jest czterokrotnie niższy niż w Japonii. “Tempo automatyzacji w chińskich fabrykach jest szybsze niż w Japonii w latach 80-tych”, powiedział Wenjie Ge, analityk w Nomura Securities, który prognozuje, że płace w Chinach podwoją się w ciągu pięciu lat. “Rosnące koszty pracy nie tylko doprowadzą do automatyzacji chińskich fabryk, ale również do wzrostu dochodów osobistych, co zwiększy dostępność samochodów i elektroniki, a to z kolei dobrze rokuje popytowi na maszyny”. WIELKA FALA Wzrost płac i nadchodząca rewaluacja juana bez wątpienia skłoni niektóre firmy do przeniesienia fabryk do krajów z niższymi kosztami pracy, takich jak Wietnam. Jednym z przykładów jest branża handlowa. Nitori, która ma w Japonii sieć sklepów z artykułami do domu i importuje około 60 procent swojej produkcji z chińskich fabryk, podała w ubiegłym tygodniu, że rozważa przeniesienie części produkcji poza Chiny. Tsan z firmy Bain mówi, że nie cała produkcja zostanie zautomatyzowana z powodu płac, bo choć te rosną, to w większości przypadków wciąż są wielokrotnie niższe niż na Zachodzie. Automatyzacja ma również niewielki sens, jeżeli model biznesowy wytwórcy jest oparty na elastycznym dostarczaniu wolumenu produkcji w zależności od popytu. “Większość myśli o dalszej automatyzacji swoich fabryk. Ale nie muszą tego zrobić w taki sam sposób jak widzimy to w Niemczech czy USA, gdzie linie produkcyjne są w stu procentach zautomatyzowane przez roboty”, powiedział Tsang. Jednak ogólna dynamika sprzyja automatyzacji i istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, by firmy porzuciły Chiny jako bazę produkcyjną. Produkcja w Chinach umożliwia, między innymi, wytwórcy utrzymanie bliskości z potężnym i szybko rozwijającym się lokalnym rynkiem. Shin-Etsu Chemical, który wahał się, czy lokalizować fabrykę w Chinach z powodu problemów z zapewnieniem sobie stabilnych dostaw surowców, podał w poniedziałek, że w odpowiedzi na rosnący popyt zbuduje fabrykę krzemu w prowincji Jiangsu. Ta japońska firma chemiczna planuje zainwestować około 95 milionów dolarów w pięciu głównych lokalizacjach w Chinach, by zwiększyć łączną produkcję krzemu o około 30 procent. Producent części elektronicznych TDK Corp, także planuje sprowadzić nowe maszyny do swoich chińskich fabryk. THK Co Ltd, która produkuje linearne prowadnice ruchu dla narzędzi maszynowych, otrzymała w kwartale zakończonym w marcu zamówienia od swoich chińskich klientów na 274 miliony juanów (40,35 miliona dolarów). To drugi z rzędu rekordowy kwartał. Fanuc, który jest również czołowym producentem robotów przemysłowych, planuje jesienią tego roku płynnie doprowadzić produkcję do rekordowego poziomu, by sprostać szalejącemu popytowi ze strony Chin i Indii. “Japońscy producenci automatyki, tacy jak Fanuc, są lepiej przygotowani niż ich europejscy rywale by skorzystać z tego trendu, ponieważ ich produkty są generalnie tanie”, powiedział Mitsushige Akino z Ichiyoshi Investment Management. “Jednak dzięki ostatniemu osłabieniu euro, producenci z Europy, tacy jak Siemens mogą złapać wiatr w żagle. Japońskie i europejskie produkty nie różnią się od siebie pod względem jakości, więc prawdziwa gra dopiero się zaczyna”. Copyright (2010) Thomson Reuters