Po wpadce sondażowej w czasie pierwszej tury wyborów prezydenckich media obawiają się publikowania sondaży przed drugą turą wyborów.
– Przed 20 czerwca sondaże były prawie codziennie, teraz jest nieufność ze strony mediów i to wobec wszystkich pracowni badawczych – obserwuje Jakub Antoszewski, PR manager Millward Brown SMG/KRC.
Kryzys sondażowy wybuchł, gdy w czasie pierwszej tury wyborów według realizowanego dla TVN badania SMG/KRC przewaga Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim wyniosła aż 12,5 proc., a według badania Homo Homini dla Polsat News – 10,2 proc. Pomyłka była znaczna, bo Państwowa Komisja Wyborcza podała 5,08-proc. różnicę między głównymi rywalami.
Jedynym dziennikiem ogólnopolskim, który po pierwszej turze zamieścił sondaż przedwyborczy, była sobotnia „Rzeczpospolita”. Badanie poparcia dla kandydatów, którzy zmierzą się 4 lipca, zrealizował instytut GfK Polonia metodą wywiadów telefonicznych. Jak informuje Paweł Lisicki, redaktor naczelny „Rz”, jeszcze jeden sondaż ukaże się na łamach dziennika w tym tygodniu.
Żadnych badań nie zamierza natomiast publikować ”Polska”. – Po tym, co się stało, doszliśmy do wniosku, że można się łatwo skompromitować. Nie możemy sobie pozwolić na dezinformowanie społeczeństwa – podkreśla Paweł Fąfara, redaktor naczelny ”Polski”.
Z kolei ”Gazeta Wyborcza” zamówiła jedno badanie poparcia kandydatów w Instytucie PBS DGA, jednak redakcja jeszcze nie podjęła decyzji, czy wyniki opublikuje. – Musimy być teraz ostrożni, zapoznamy się z dokładnym opisem metodologii sondażu. Poprosimy również niezależnych fachowców o ocenę wiarygodności badania – informuje Jarosław Kurski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego ”GW”.
Decyzja co do publikacji sondaży nie zapadła też w ”Dzienniku Gazecie Prawnej”, który przed pierwszą turą korzystał m.in. z badań Homo Homini. – Jeszcze nie podjęliśmy decyzji, czy będziemy drukować sondaże, zastanawiamy się, jak to redakcyjnie rozegrać – mówi Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny ”DGP”.
Nie wiadomo też, czy TVN zamówi przedwyborcze sondaże w SMG/KRC. Stacja zastanawia się nawet nad przebiegiem całego wieczoru wyborczego. – Na pewno wyciągniemy wnioski z wydarzeń z pierwszej tury, to, co się stało, nie może się powtórzyć – mówi Karol Smoląg, rzecznik TVN. W drugiej turze wyborów badania dla TVN ma przeprowadzić SMG/KRC, ale już metodą exit polls, czyli pytając ludzi przed lokalami wyborczymi, a nie przez telefon.
Natomiast Polsat zaryzykuje i będzie miał w tym tygodniu dwa przedwyborcze badania wykonane przez Homo Homini. – Jeśli i tym razem wynik nie będzie trafiony, zastanowimy się, czy kontynuować współpracę z tym instytutem – zapowiada Tomasz Matwiejczuk, rzecznik prasowy Polsatu.
Przedstawiciele pracowni badawczych podkreślają, że o ile kryzys sondażowy dotyka ich wizerunkowo, to komercyjnie nie odczuwają na razie jego skutków. – Sondaże polityczne i tak muszą się pojawić, nie uciekniemy przed nimi. A im więcej będzie pogardliwych uwag pod adresem sondaży, tym bardziej ludzie będą nieufni w czasie badań – mówi Janusz Durlik, prezes Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku.