Być może piłka nożna nie jest tutaj narodowym sportem, ale zarówno w pubach, jak i na giełdowych parkietach Wall Street, a nawet w Białym Domu - Amerykanie zawzięcie kibicują swej drużynie podczas tegorocznych Mistrzostw Świata.
Strzelony w ostatniej chwili przez napastnika Landona Donovana zwycięski gol podczas środowego meczu z Algierią pomógł Jankesom dostać się do 1/8 finału, gdzie jeszcze dziś przyjdzie im zmierzyć się z Ghaną. Wielu Amerykanów świętowało ten moment.
Bary od Nowego Jorku po Houston aż do San Francisco już od wczesnego rana tętniły gwarem, bo Amerykanie tłumnie gromadzili się na rozgrywki World Cup, masowo zamawiając piwo i śniadania, a dzisiaj należy się spodziewać jeszcze liczniejszego najazdu klientów.
"Nie mielibyśmy ani jednego klienta, gdybyśmy nie pracowali o tej porze," mówi Jason King, szef Claddagh Irish Pub nieopodal Detroit, gdzie w zeszłym tygodniu już o 10 rano około 100 kibiców ubranych na czerwono-biało-niebiesko popijało piwo i zagrzewało przed ekranem amerykańskich piłkarzy w meczu ze Słowenią.
Piłka nożna cieszy się coraz większą popularnością w USA, a rozgrywane w RPA Mistrzostwa Świata mogą się przyczynić do jeszcze większego zainteresowania, jeśli sugerować się telewizyjnymi statystykami oglądalności.
Transmitowany na żywo przez ABC i hiszpańskojęzyczny Univision pojedynek Amerykanów z Anglią przyciągnął blisko 17 milionów widzów, zyskując laur najchętniej oglądanego w USA meczu pierwszej rundy w historii World Cup, zaś nadawany przez ESPN mecz z Algierią miał największą widownię, jaką tej stacji udało się kiedykolwiek zebrać dla meczów piłkarskich.
King chwali się, że obroty w jego pubie wzrosły o blisko 15 procent, a i przez resztę dnia nie mógł narzekać na brak klientów. Inne lokale spośród pół miliona amerykańskich barów i restauracji odnotowały wzrost wpływów o około 20 procent, gdyż wiele z nich otwierało swe podwoje już o 6 rano, by fani mogli obejrzeć pierwsze mecze.
"Właściwie każda knajpa, która ma telewizję, odnotowała większy utarg," twierdzi Bruce Grindy, główny ekonomista Krajowego Stowarzyszenia Restauracyjnego.
Także handel detaliczny uszczknął dla siebie kawałek tortu, gdyż firmy sprzedające produkty licencjonowane zarówno online, jak i w tradycyjnych sklepach zwiększyły sprzedaż, mówi Daniel Butler, wiceprezes Krajowej Federacji Handlu Detalicznego.
"Ponieważ w Stanach mieszka coraz więcej ludzi z różnych stron świata, rośnie zainteresowanie sportem," tłumaczy. "Możliwe, że z czasem będziemy mieli do czynienia z takim samym fenomenem, jak Super Bowl."
Odkąd amerykańska drużyna zaczęła znów wygrywać kwalifikacje do World Cup w 1990 roku, rzadko kiedy udawało jej się zagrozić rywalom, bo przed tegorocznymi Mistrzostwami awansowała zaledwie dwa razy z rozgrywek grupowych.
PARKIET GIEŁDOWY WIWATUJE
Wielkie koncerny amerykańskie także lubią World Cup.
W środę, Nike Inc, czołowy gracz na światowym rynku obuwia i odzieży sportowej, podał, że sprzedaż produktów związanych z piłką nożną wzrosła o 39 procent w czwartym kwartale.
"A to było zanim padła pierwsza bramka w Mistrzostwach Świata," zwrócił uwagę prezes Mark Parker podczas telekonferencji.
Dziewięć drużyn biorących udział w rozgrywkach World Cup, w tym USA i Brazylia, ubiera się w stroje Nike, zaś angielscy piłkarze noszą koszulki należącej do tej firmy marki Umbro.
Tymczasem na giełdowych parkietach Wall Street każda celna bramka amerykańskich chłopców wywoływała głośne owacje, gdyż maklerzy nie odstępowali ekranów telewizyjnych podczas meczów pierwszej rundy.
"Mnóstwo ludzi śledzi rozgrywki i namiętnie kibicuje," opowiada Gordon Charlop, dyrektor zarządzający Rosenblatt Securities z parkietu Nowojorskiej Giełdy Papierów Wartościowych.
Szaleństwu World Cup poddał się nawet Biały Dom, gdzie mecze wyświetlane są na wielkim plazmowym ekranie w sali konferencyjnej, a duma z osiągnięć narodowej drużyny dodała animuszu delegacji reprezentującej USA na szczycie G-20 w Toronto.
"Myślę, że nasz głos będzie o wiele silniejszy dzięki... zwycięstwu w Grupie C World Cup," powiedział jeden z wyższych rangą urzędników administracji.
Urzędnik zapowiedział też, że oprócz zagadnień gospdarczych, Iranu i Afganistanu, prezydent Barack Obama będzie również omawiał zwycięstwo USA kosztem Anglii podczas swego pierwszego spotkania z nowym premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem.
"Jestem przekonany, że prezydent Obama będzie mógł poczynić kilka uwag w tej kwestii," zapewnił urzędnik.
Copyright (2010) Thomson Reuters