Newsy|:: "Oczekuję, że Kaczyński zrobi dramatyczny gest"


"Oczekuję, że Kaczyński zrobi dramatyczny gest"

- Oczekuję, że Kaczyński zrobi jakiś dramatyczny gest wobec Barbary Blidy - mówił w programie "Fakty po faktach" w TVN24 europoseł SLD, Marek Siwiec, przypominając jednocześnie warunki zdobycia ewentualnego poparcia SLD przed drugą turą: Karta Praw Podstawowych, in vitro, parytety i wycofanie wojsk z Afganistanu.

Drugi gość w studiu, europoseł PiS Marek Migalski, odpowiedział, że "sąd w żadnym procesie nigdy nie uznał kogokolwiek z PiS winnym śmierci tej kobiety". Reinkarnacja J. Kaczyńskiego i nowy "postkomunizm" PO - Patrzę z wielkim zainteresowaniem na cud, reinkarnację pana szefa, ale myśmy (SLD - red.) się nie zmienili w ogóle - mówił do Migalskiego Marek Siwiec. Marek Migalski tłumaczył, że "postkomunizm" wcale nie umarł, lecz jego inkarnacją staje się Bronisław Komorowski. - SLD nie jest już inkarnacją postkomunizmu, bo odgrywa małą rolę, przy całym szacunku dla wyniku wyborczego Grzegorza Napieralskiego. Inkarnacją jest środowisko skupione wokół Bronisława Komorowskiego, który kiedyś był przecież antykomunistą. Szerszą argumentację na rzecz swojej tezy Migalski przedstawił na blogu w Onet.pl. "Wystarczy popatrzeć kto zadeklarował, że będzie na niego (Komorowskiego - red.) głosować - Jaruzelski, Wałęsa, Kwaśniewski (juz za chwileczkę, już za momencik), Cimoszewicz, Belka, Urban... Generał Dukaczewski już zapowiedział, że otworzy szampana, jeśli tylko Komorowski wygra. To wokół marszałka ukształtował się na nowo postkomunizm, już go otorbił, już go zniewolił i nim manipuluje" - napisał Migalski, zaznaczając, że przez "postkomunizm" rozumie "system ukształtowany w krajach postsowieckich, który imitował liberalną demokrację, będąc w istocie konglomeratem powiązań pomiędzy służbami specjalnymi, wielkim biznesem operującym na granicy prawa i w oparciu o fundusze państwowe, ludźmi poprzedniego systemu ulokowanymi w różnych instytucjach, politykami gotowymi do uległości wobec lobbies". Siwiec ocenił, że cała konstrukcja Migalskiego jest wprawdzie "logicznie spójna", ale jednocześnie określił ją mianem "teorii względności". - O mnie opowiadano różne rzeczy, najczęściej ohydne, najczęściej czynili to ludzie z pana środowiska - powiedział w "Faktach po faktach" Siwiec, podkreślając, że SLD nie było skażone żadnym "grzechem pierworodnym", ani odium, które można by nagle z niego zdjąć. Rządy Millera i Kaczyńskiego najlepsze? Obaj politycy komentowali także wypowiedź zięcia zmarłego pod Smoleńskiem Lecha Kaczyńskiego, Marcina Dubienieckiego. Stwierdził on, że "najwięcej dla Polski po 1989 r. zrobiły rządy Leszka Millera i Jarosława Kaczyńskiego". Siwiec zareagował ostro, stwierdzając, że dla "dla mojego środowiska ten pan to jest mniej niż zero". Siwiec tłumaczył, że Dubieniecki, który podkreślił, że chciałby, aby SLD poparło Kaczyńskiego przed drugą turą, "dla lewicy jest nieznany". Migalski podkreślił, że "nie wolno porównywać tych dwóch rządów". - Uważam rządy Millera za złe, za schyłek postkomunizmu. Wtedy pokazał on prawdziwą twarz, a rząd Kaczyńskiego walczył z nim - ocenił. Zdaniem europosła PiS problemem nie jest jednak dziś SLD, lecz PO. Siwiec w odpowiedzi wymieniał sukcesy rządu Leszka Millera, takie jak np. wprowadzenie Polski do UE, przypominał prezydenturę Aleksandra Kwaśniewskiego, który ciągle "ma notowania, za które niejeden urzędujący polityk dałby się pokroić". - Różnica polega na tym, że Miller wprowadził Polskę do UE, a Kaczyński rozwiązał Sejm, zawiązał sojusz z Lepperem i Giertychem. Rząd Millera coś robił, a rząd Kaczyńskiego nic nie robił - ocenił Siwiec. Marek Migalski wskazał natomiast jedną rzecz, która łączy rządy Millera i Kaczyńskiego. - Oba obniżyły podatki: rząd Millera CIT do 19 proc., a gabinet Kaczyńskiego PIT do do 18 i 30 proc. - powiedział polityk PiS. - Natomiast rząd PO nie potrafi przez 2,5 roku zrobić nic w tej materii - dodał.