Trzy z pięciu banków, które dominują nad handlem swapami już teraz dokonują większości transakcji poza swoimi instytucjami depozytowymi, a więc czekają ich tylko drobne problemy, kiedy wejdzie w życie projektowana przez Kongres reforma rynku derywatów – wynika z analizy raportów finansowych.
Przepis, opracowany przez senator Blanche Lincoln, który przewiduje oddzielenie działu swapów od banków komercyjnych, najmocniej uderzy w JPMorgan Chase i Citigroup. W I kw. b.r. JPMorgan miał 98% z aktywów w derywatach (o bieżącej wartości 142 mld dol.) wewnątrz swoich struktur bankowych, a Citigroup 89% z 112 mln.
Morgan Stanley i Goldman Sachs, które weszły na rynek bankowości komercyjnej dopiero w 2008 r. podczas kryzysu finansowego, ucierpnią znacznie mniej. Morgan Stanley miał tylko nieco ponad 1% z wartych 86 mln dol. derywatów w swoim banku a Goldman Sachs 32% z 104 mln dol. Bank of America, który wchłoną m.in. działalność brokerską Merrill Lynch, miał w swoim banku 33% ze 115 mln w derywatach.
Blanche Lincoln uważa, że proponowana przez nią zmiana uchroni podatników przed skutkami ryzykownych działań banków. Branża z kolei próbuje od wielu tygodni lobbować przeciwko pomysłowi, twierdząc, że spowoduje on wzrost kosztow i przejęcie biznesu przez zagraniczne podmioty. Faktyczne dane każą wątpić w skalę tych skutków i prowadzą do pytania, czy działania Kongresu nie oznaczają faworyzowania jednego modelu biznesowego kosztem innych. JPMorgan i Citigroup będą musiały wydać miliardy na reorganizację swoich działów obrotu derywatami, podczas gdy trzy inne wielkie banki poniosą mniejsze koszty.
- Za każdym razem, gdy Kongres wybiera sobie, jaką część dżina upchnąć z powrotem do butelki, powstają dość dziwaczne stwory – mówi Bill Brown, profesor na wydziale prawa uniwersytetu Duke i były współdyrektor ds. derywatów w Morgan Stanley.
JPMorgan prowadzi większość działalności swapowej poprzez swój bank, choć podane procenty mogą być zawyżone z powodu podwójnego liczenia niewielkiej ilości transakcji dokonywanych w innych częściach grupy, twierdzi dobrze poinformowane źródło.
Rzecznicy banków Morgan Stanley, Citigroup, Bank of America i Goldman Sachs odmówili komentarza.
Reforma działu swapów to najbardziej kontrowersyjna z szeregu zmian prawnych, które mają zredukować ryzyko systemowe poprzez narzucenie struktur regulacyjnych na wart 615 bln dol. rynek derywatów. Proponowane przepisy przewidują rozliczanie standardowych transakcji instrumentami pochodnymi przez zewnętrzny podmiot i odbywanie ich na giełdach albo tzw. platformach wykonywania swapów. Przewidziano także uregulowanie rynku swapów walutowych.
Komisja, która uzgadnia wersje reformy przepisów finansowych zgłoszone przez Senat i Izbę Reprezentantów, ma zająć się derywatami we czwartek. Kongresmeni twierdzą, że zostawili to zagadnienie na koniec z powodu tego, jak jest złożone.
Zmiany zaproponowane w kwietniu przez sen. Lincoln (która jest przewodniczącą senackiej komisji rolnictwa) przeszły już przez szereg przeszkód legislacyjnych, przy nieustannej krytyce ze strony branży bankowej, administracji prezydenta Obamy, Rezerwy Federalnej i Korporacji Ubezpieczeń Depozytowych. W zeszłym tygodniu przeciwko zmianom wystąpiło siedem regionalnych banków (m.in. US Bancorp i Sun Trust Banks).
Barney Frank z Partii Demokratycznej, który kieruje negocjacjami po stronie Izby Reprezentantów stwierdził w maju, że jego zdaniem propozycja Lincoln „idzie za daleko”. Niedawno zmienił jednak swój pogląd i we wtorek oświadczył dziennikarzom, że „istota” proponowanych zmian znajdzie się w końcowej wersji ustawy. - Z pewnością swapy będą całkowicie oddzielone od depozytów objętych ubezpieczeniem – powiedział.
W maju Frank twierdził, że jednym ze sposobów, by osiągnąć cele stawiane przez senator Lincoln unikając niezamierzonych konsekwencji, jest poszerzenie zakresu działania innej zmiany – tzw. zasady Volckera, zakazującej bankom obrotu własnymi środkami. Koncepcja ta nie została podjęta w dalszych pracach, bo większość transakcji swapowych banki prowadzą w imieniu innych klientów a więc zakaz obrotu na własny rachunek przez banki nie miałby tu zastosowania.
Trwają negocjacje nad wyjęciem niektórych typów derywatów spod zakresu obowiązywania proponowanych przepisów. Ale jak relacjonował Frank, Lincoln ostro się sprzeciwia się zwolnieniu np. podmiotów mających status twórców rynku (market makers). - Senator Lincoln chce, żeby wszystkie swapy wyprowadzić poza instytucje przyjmujące depozyty i wydaje mi się, że dopnie swego – stwierdził.
Sprzedaż pozagiełdowa derywatów to jedno z najbardziej lukratywnych pól działalności dla największych firm finansowych. Amerykańskie banki komercyjne w IV kw. ub.r. posiadały derywaty o nominalnej wartości 212,8 bln dol. 97% tych aktywów było w posiadaniu JPMorgan, Citigroup, Bank of America, Goldmana i Morgana Stanleya.
Wyliczenie aktywów derywatowych pięciu największych banków oparto na dokonanej przez agencję Bloomberg analizie ich raportów finansowych oraz sprawozdzań składanych organom nadzoru rynku (upublicznianym następnie przez Federalną Radę ds. Badania Instytucji Finansowych).
Swapy i inne derywaty to instrumenty finansowe powiązane z wartością innego papieru lub benchmarku. Niektóre instrumenty, m.in. kontrakty ubezpieczające obligacje hipoteczne, oskarżono o rozkręcenie kryzysu finansowego, który doprowadził do najgłębszej recesji od czasu wielkiego kryzysu lat 30.
Phil Mattingly, Robert Schmidt