Astronomom amerykańskim po raz pierwszy w historii udało się zobaczyć następstwa zderzenia w kosmosie dwóch asteroid. Zagadkowy obłok szczątków, który, jak się przypuszcza, powstał w miejscu zderzenia dwóch kosmicznych ciał, sfotografował kosmiczny teleskop Hubble'a.
Struktura powstała na miejscu kosmicznej katastrofy, rejestrowana była przez teleskop 25 i 29 stycznia, a w tym tygodniu pokazano uzyskane zdjęcia. Widoczny jest na nich obiekt (oznaczony P/2010 A2) przypominający kometę, wokół jądra którego widoczne są włóknowate formacje.
"Absolutnie nie wygląda to na jednorodny pył otaczający zwykłe komety" - powiedział szef badań David Jevitt z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles. Włóknowate formacje składają się z pyłu i kamieni, przypuszczalnie wyrzuconych niedawno z jądra. Wewnątrz tych tworów rozróżnić można poruszające się kuliste zgęszczenia pyłu, prawdopodobnie utworzone przez ciała, które się zderzyły" - dodał.
Według oceny naukowców, asteroidy zderzyły się kiedy osiągnęły prędkość ponad 17 tysięcy kilometrów na godzinę, pięciokrotnie przewyższającą szybkość wystrzelonej z broni kuli. Zdjęcia wykonane przez teleskop Hubble'a pokazują, że główne jądro obiektu P/2010 A2 ma około 140 metrów średnicy i znajduje się za granicami pyłowego zjawiska optycznego halo, czego nigdy wcześniej nie obserwowano w podobnych do komet ciałach kosmicznych.
P/2010 A2 porusza się w stosunkowo ciepłym wewnętrznym obszarze pasa asteroidów, położonego między orbitami Marsa i Jowisza. Kiedy został wykryty niezwykły obiekt, dzieliło go od Słońca około 290 milionów kilometrów, zaś od Ziemi - 145 mln km. Aparatura teleskopu Hubble'a umożliwia dostrzeżenie w pasie asteroidów obiektów wielkości niewielkiego domu.